Przeciwko masztom telefonii komórkowej

Witam na stronach iddd.de !

Dla wpisu - proszę puknąć w [Eintrag erstellen...]. linki, zdjęcia i widea, trzeba puknąć w Formatierung. email:webmaster@iddd.de

Ważne jest organizować spotkania lokalne, rozdawać ulotki

http://iddd.de/umtsno/HandyFlyeriddd.pdf

oraz wspólnie organizować referenda w celu demontażu przekaźników stacji bazowych telefonii komórkowej oraz zakładania inicjatyw na rzecz ustroju demokracji bezpośredniej. Patrz http://iddd.de/idb.htm#ref W swoich referendach inicjatorzy powinni referendum główne ustawiać dwustopniowo i uwzględniać 3 podstawowe warunki wykluczające manipulacje referendów:

1. Ustalenie tematu referendum przez przejrzyste konsultacje społeczne:
1a - dyskusję o temacie referendum - referendum wstępne.
1b - ustalenie kworum, czyli liczby ludzi dla ważności referendum wstępnego.
1c - następnie potwierdzenie tematu w referendum wstępnym przez większość uprawnioną do głosowania.
2. Ustalenie kworum, czyli liczby ludzi dla ważności referendum głównego o już znanym temacie.
3. Przegłosowanie tematu, przy przejrzystym, monitorowanym głosowaniu większości uprawnionej i potrzebnej dla ważności głosowania.

Od września 2009 r. pomagam osobom z telefonem komórkowym pod warunkiem, że one się najpierw telefonu komórkowego i umowy abonenckiej jak najszybciej pozbędą. Kontakt ze mną od roku 2011 - tylko przez komunikację sznurową.

Achtung !! Gästebuch- Gedanken und Meinungen über UMTS-Strahleninferno
Gästebuch Direkte Demokratie

Krzysztof Puzyna


(Insgesamt 250 Einträge)

von LTE-ZABIJA am 09.10.2014 18:28

Maszty telekomów będą silniej promieniować: Oznacza to lepszy zasięg i falę protestów



Zaczęła się wojna o wyższe normy promieniowania elektromagnetycznego rozsiewanego przez BTS-y. Moc anten nadawczych sieci komórkowych może się zwiększyć nawet 45-krotnie. To oznacza falę protestów




Operatorzy komórkowi chcą złagodzenia norm promieniowania pochodzącego z nadajników. Popiera ich Ministertwo Administracji i Cyfryzacji. Przyznaje ono, że obecnie obowiązujące u nas przepisy są jednymi z najostrzejszych na świecie – promieniowanie nie może przekraczać 0,1 W na 1 mkw. Po zmianach mogłoby to być nawet 4,5 W, czyli aż 45-krotnie więcej. Inicjatywę podwyższenia limitów popiera również Urząd Komunikacji Elektronicznej. Zwraca on uwagę, że w większości krajów unijnych przepisy w tym zakresie są znacznie łagodniejsze. W niektórych przypadkach dozwolona moc anten wynosi nawet 10 W na metr, czyli jest stukrotnie wyższa niż w Polsce. Na drugim biegunie znajduje się Szwajcaria, jeszcze bardziej restrykcyjna niż my: tam maksymalna moc nadajników w przypadku częstotliwości 900 MHz używanych w telefonii komórkowej to jedynie 0,04 W.

Zwolennicy liberalizacji norm podkreślają, że im są one surowsze, tym wyższe koszty ponoszą operatorzy. Zmuszeni są gęściej stawiać nadajniki, co rodzi problemy głównie w miastach, gdzie każdy metr kwadratowy jest na wagę złota. W dodatku większa liczba anten psuje krajobraz. Cierpią też konsumenci, bo z powodu mniejszego zasięgu gorsza jest jakość usług.

Ostateczną decyzję w sprawie norm podejmie minister środowiska. Na razie nie komentuje głośno sprawy i liczy się z protestami ekologów. Ale opór stawiać mogą też niektórzy politycy. Radni Krakowa, nie znając jeszcze szczegółów, już chcą zaostrzenia normy promieniowania.

W sprawie zmiany norm operatorzy spotkali się w piątek z przedstawicielami Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. To kolejne spotkanie w tym tygodniu – dowiedział się DGP. Jak ustaliliśmy, Justyna Romanowska, dyrektor departamentu telekomunikacji w MAiC, obiecała telekomom wsparcie. Stwierdziła, że resort zwróci się w tej sprawie do ministra środowiska, który jest autorem rozporządzenia w kwestii dopuszczalnych norm promieniowania. Inicjatywę wspierają także Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji oraz Urząd Komunikacji Elektronicznej.

Ministerstwo Środowiska zapowiada, że wniosek rozpatrzy, ale zastrzega, że ewentualna korekta przepisów nie nastąpi szybko, ponieważ wymaga wniesienia poprawek do siedmiu aktów prawnych. – Jakakolwiek zmiana dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych powinna być poprzedzona przeglądem aktualnego stanu wiedzy naukowej, dotyczącej skutków oddziaływania pól elektromagnetycznych na zdrowie ludności i środowisko – zastrzega Anna Ostrowska z biura prasowego MŚ.

Dlaczego operatorom tak zależy na złagodzeniu norm? W Polsce mamy jedne z najbardziej rygorystycznych w Europie zasad określających dopuszczalne poziomy pól elektromagnetycznych (PEM), bazujące na przepisach z lat 60. XX w. W zakresie częstotliwości 300 MHz–300 GHz, a więc pasmach wykorzystywanych przez systemy komórkowe, maksymalny dozwolony poziom promieniowania w miejscach dostępnych dla ludności wynosi 0,1 W/m kw. W krajach Unii Europejskiej limity te są wielokrotnie większe – dla pasma 900 MHz limit wynosi 4,5 W/mkw., więc jest 45-krotnie wyższy, dla pasma 1800 MHz – 9 W/mkw., a dla pasma 2100 MHz już 10 W/m kw.

– Większość krajów Wspólnoty stosuje normy wynikające z rekomendacji Unii Europejskiej, zaakceptowane na podstawie badań przez Światową Organizację Zdrowia. Zrównanie dopuszczalnych norm z obowiązującymi w większości państw UE pozwoli na wyższą jakość usług, niwelowanie białych plam i zwalczanie wykluczenia cyfrowego – uważa Cezary Albrecht, dyrektor departamentu strategii i spraw regulacyjnych w T-Mobile.

– Dostosowanie prawa i dozwolonych poziomów PEM do norm obowiązujących w innych krajach przyczyniłyby się do pozytywnych zmian – popiera go Arkadiusz Majewski z Polkomtelu. Wylicza, że oznaczałoby to mniejszą liczbę stacji bazowych budowanych w sąsiedztwie budynków. To także możliwość wykorzystania technologii, które pozwalają na obniżenie poziomu mocy sygnału emitowanego przez urządzenia osobiste, czyli modemy i telefony, co wiąże się również z mniejszym zużyciem energii, a więc np. dłuższą pracą baterii w smartfonie. Zasięg sieci komórkowej pojawiłby się w miejscach określanych jako białe plamy. Podobne opinie wyrażają przedstawiciele Orange i Play. – Operatorzy sieci komórkowych – w ramach PIIT – podjęli inicjatywę, która ma na celu urealnienie norm. Zostanie wkrótce przedstawiona ministrowi środowiska – zapowiada Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange.

zobacz także:

Telefon komórkowy może być bardziej szkodliwy niż antena nadawcza »
Nieuzasadnione przetwarzanie danych osobowych przez operatora? Sprawdź, jak się chronić »
Kserowanie dowodu do umowy z operatorem: Czy to konieczne? »
Operator samowolnie zmienił umowę? Uważaj na kruczki prawne »

W tej sprawie operatorzy są zgodni, ale i tak czeka ich ciężka batalia ze zwolennikami zaostrzenia przepisów. Jest mnóstwo stowarzyszeń i fundacji, które poświęcają wiele czasu na walkę z masztami komórkowymi. Zablokowały one już niejedną inwestycję telekomów. Argumenty zawsze są podobne – promieniowanie towarzyszące pracy BTS-ów zagraża zdrowiu i powoduje zachorowania, w tym na raka. O tym, że niekoniecznie jest to wymysł ekologów fanatyków, świadczy choćby przykład Barbary Galdzińskiej z Krakowa. – Jedno z moich dzieci ma wpisaną do książeczki zdrowia „nadwrażliwość elektromagnetyczną” – opowiada pani Barbara. Zuzia zachorowała, bo od urodzenia mieszkała pod antenami stacji bazowej telefonii komórkowej. Schorzenie po prawie rocznych badaniach, testach i opiniach psychologa zostało zdiagnozowane przez lekarzy i wpisane do książeczki zdrowia. – Nie jesteśmy przeciw używaniu telefonów, nie chcemy żyć jak za króla Ćwieczka. Chodzi tylko o to, aby ta technologia była bezpieczna – wyjaśnia mama Zuzi. W jaki sposób? Poprzez wprowadzenie jeszcze surowszych norm. Co zrozumiałe, w sprawę angażują się też chętnie politycy. Dziś nad rezolucją do parlamentu, premiera i innych urzędów w sprawie zaostrzenia norm będzie debatowała Rada Krakowa.

W Polsce przeciwdziałaniem budowie i użytkowaniu urządzeń emitujących PEM zajmuje się m.in. Stowarzyszenie „Prawo do Życia”. Jego prezes Zbigniew Gelzok skarży się, że od lat bezskutecznie walczy z bezprawnymi działaniami sieci komórkowych. Na czym jego zdaniem one polegają? – W Polsce działają tysiące nielegalnych stacji bazowych. Nikt tego nie kontroluje. Nikt nie mierzy też poziomu emitowanego przez nie promieniowania – relacjonuje Gelzok. Dodaje, że jeden z sądów, chcąc rozpatrzyć skargę osoby poszkodowanej w wyniku działania PEM, bezskutecznie poszukiwał niezależnego podmiotu mogącego przeprowadzić pomiary promieniowania. – Wyniki badań przeprowadzanych przez same telekomy nie są wiarygodne, bo wystarczy nawet nieznaczne przesunięcie sondy, by je zmienić nawet o kilkaset procent – podsumowuje prezes Gelzok.

http://serwisy.gazetaprawna.pl/telekomunikacja/artykuly/827306,maszty-telekomow-beda-silniej-promieniowac-oznacza-to-lepszy-zasieg-i-fale-protestow.html

von Polenschlüssel am 31.05.2014 22:07

von notatka zniknie am 31.05.2014 21:34
was sagt die stiftung warentest zu diesem video:

https://www.youtube.com/watch?v=EiLSj84sGPQ

auf dem video von polenschlüssel.de wird das abus bordo in einer sekunde geknackt!

Es würde mich sehr interessieren, was die Tester dazu sagen...
mfg BK
ps: ich schätze die Stiftung Warentest überaus, sie muss sich aber auch solchen "privattests" und deren ergebnissen stellen, finde ich.

von STOPLTE am 31.12.2013 14:46
30 minut ekspozycji na promieniowanie telefonów komórkowych 4G LTE wpływa na aktywność mózgu: Nowe badanie !

http://www.greenmedinfo.com/blog/30-minutes-exposure-4g-cell-phone-radiation-affects-brain-activity-new-study

von Prawdziwa hierarchia kościelna am 22.12.2013 01:08
to: najpierw złoty cielec, czyli zysk, a potem Słowo Boże!

Co mogą wierni zrobić?
Mogą zatelefonować do Pana Boga z prośbą o mniejsze rachunki za komórkę. Mogą się spytać, czy żegnając się do nadajników telefonii komórkowej popełniają grzech?
Bóg im odpowie..

http://idb.neon24.pl/post/87429,stacje-bazowe-mikrofalowe-gsm-i-umts-na-kosciolach

"umtsno"- mam prośbę, umtsno to mój pseudo, który używam, czy nie możesz sobie wymyśleć nowego, nowocześniejszego?
Np. 3G..no, czy 4Gow.no, LTEzabija, umtsNie, gsmPLEMplem itd.

pozdrawiam moim pierwszym pseudonimem adevo

von UMTSNO am 21.12.2013 22:11
"Do czego służy kościół? Do modlitwy. Jednak część duchownych wykorzystuje swoje wieże kościelne dodatkowo w nieco inny sposób. Udostępniają je dla nadajników telefonii komórkowych i tym samym robią świetny interes."

"Ile można na tym zarobić? O pieniądzach nikt rozmawiać nie chce, ale jak ustaliła "Gazeta Wyborcza" w grę wchodzą "sumy większe niż średnia pensja krajowa". Dla porównania, zarząd nieruchomości miejskich za udostępnienie kilkunastu metrów kwadratowych dachu prokuratury dostaje 5400 złotych + VAT. Kościelna wieża, o którą stara się abp Głódź może jednak zarabiać sporo więcej. Mówi się nawet o kilkuset tysiącach złotych. Połowę wpływów zabiera kuria, reszta zostaje dla parafii."

http://natemat.pl/49569,koscielny-biznes-parafie-udostepniaja-wieze-dla-anten-operatorow-komorkowych


von UMTSNO am 21.08.2013 10:00
[B]Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu: Kolejne przypadki raka![B]

Kolejni pracownicy Centrum Kultury Fizycznej poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego chorują na raka. Z naszych informacji wynika, że taką diagnozę mogła usłyszeć już nawet połowa zatrudnionych. Atmosfera jest fatalna. Ale Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu niewiele w tej sprawie robi.
O tajemniczych zachorowaniach wśród pracowników CKF pisaliśmy w 2011 r. Wtedy raka wykryto łącznie u trzech osób. Pierwsza zachorowała w 2010 r. - około dwóch lat po oddaniu do użytku budynku przy ul. Dojazd na Sołaczu. W maju 2011 r. nowotwór zdiagnozowano u drugiej osoby. A w sierpniu stwierdzono trzeci przypadek. Jedna z tych osób już nie żyje. Teraz dotarły do nas wieści, że wykryto kolejne zachorowania.

- Niedawno u jednego z wykładowców stwierdzono nowotwór mózgu, a konkretnie glejaka - opowiada nam osoba znająca szczegóły tej historii.

- Kilka dni temu przyszły wyniki badań kolejnego pracownika. Tu też nie ma dobrych wiadomości. Według osób znających sprawę, łącznie zachorowała już niemal połowa zatrudnionych w CKF. Na liście, którą otrzymaliśmy, jest też niepracująca już sprzątaczka i ochroniarz. Oni również, według naszego rozmówcy, mieli zachorować na raka.

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/937107,uniwersytet-przyrodniczy-w-poznaniu-kolejne-przypadki-raka,id,t.html

von UMTSNO am 04.08.2013 19:06

von STOPUMTS am 04.08.2013 19:04

von UMTSNO am 25.07.2013 17:51

von Krzysztof Puzyna am 28.06.2013 19:17
Uwaga! Moja strona jest w dalszym ciągu atakowana
te same treści są teraz na stronie

http://www.demokracjakulista.pl/

von UMTSNO am 26.06.2013 09:55

von umtsno am 25.06.2013 23:49
Proszę panią, co ma elektrownia atomowa do komórek? - niebezpieczeństwo dla całego Narodu Polskiego.
"Ja nie mam nic przeciwko komórkom, tylko niech sobie stawiają dalej nie przy moim domu.."
Tylko bojkot komórek i telefonii bezprzewodowej ma sens. Przepisy są napisane przez lobbystów firm telekomunikacyjnych. Nic nie zrobicie ani z PiS ani z PO. Tylko RAZEM, jako Naród można coś zdziałać.

Aby uratować Polskę
Podpisujcie
AKT WOLI NARODU
RAZEM - Budujemy Nowy Dom
http://www.petycjeonline.com/akt

von STOPUMTS am 25.06.2013 20:32

von STOPUMTS am 25.06.2013 20:23

von STOPUMTS am 11.06.2013 09:22
[URL=http://tech.wp.pl/kat,1009781,title,Telefony-komorkowe-wypalaja-mozgi-Przerazajace-wyniki-badan,wid,15713538,wiadomosc.html[/URL]

von Krzysztof Puzyna am 29.05.2013 01:37
Uwaga, strona iddd.de, została zablokowana. Po zablokowaniu bez uprzedzenia strony przez hostera EVANZO.DE wg abuse@evanzo.info chodzi o zdjęcie z domeny iddd.de artykulow dot. klamliwego zentrum IZgMF

http://demokracjakulista.pl/umtsno/izgmfVorsichtSpezial.htm#oben

Tymczasowo pierwsza strona iddd.de jest na stronie
http://www.demokracjakulista.pl/

von Poznań am 15.06.2012 15:30
Zlikwidowano nadajnik GSM na os. Kosmonautów



W tym tygodniu zdemontowano nadajnik telefonii komórkowej na jednym z bloków na Winogradach. Przeciwko instalacji protestowali mieszkańcy osiedla, którzy pół roku temu przegłosowali jej usunięcie w referendum.
Zlikwidowano nadajnik GSM na os. Kosmonautów
nadajnik GSM znajdował się na bloku od października 2010 r., fot. Tomasz Wojewoda

W październiku ubiegłego roku Spółdzielnia Mieszkaniowa Winogrady zamontowała na dachu bloku nadajnik GSM bez zgody mieszkających w nim lokatorów, co spotkało się z ich szerokim protestem. W końcu lokatorzy zorganizowali referendum w sprawie anteny. 130 ze 160 osób opowiedziało się przeciwko obecności nadajnika na ich budynku.


- W kwietniu Spółdzielnia dawała sobie dwa miesiące na rozwiązanie tej sprawy – wspomina monitorujący sprawę Tomasz Wojewoda, autor prezentowanych zdjęć. - Trwało to jednak sześć miesięcy z korzyścią dla mieszkańców bloku. W środę i czwartek specjalna firma przystąpiła do demontażu nadajników GSM z dachu bloku nr 13 na osiedlu Kosmonautów, co bardzo ucieszyło protestujących wcześniej mieszkańców – dodaje.

Mieszkańcy obawiali się sąsiedztwa nadajników GSM ze względu na ew. zagrożenie dla zdrowia. Jednak jak wyjaśnia Krzysztof Jurga w liście przesłanym do redakcji "chciałbym zaznaczyć, że dla anten GSM natężenie pola od tej anteny w budynku, na którym jest ona zamontowana jest minimalna ponieważ antena ta ma promieniować do przodu, a nie na dół. Jedyne niebezpieczeństwo wynikające z takiej anteny to stanięcie zaraz przed anteną, kiedy jest ona włączona lub jej uszkodzenie sprzętowe, które powoduje takie same zagrożenia jak uszkodzenie sprzętowe mikrofalówki lub telewizora przyłączonych do sieci energetycznej".

Spółdzielnia Mieszkaniowa Winogrady przyznała w kwietniu tego roku, że montaż urządzenia bez wcześniejszej konsultacji z mieszkańcami to był błąd, za który jednak ponosi winę administracja osiedla.

von Anonym am 11.02.2012 09:23
http://www.emrpolicy.org/

von Gąska am 16.12.2011 15:07
Wyślij protest przeciwko budowie elektrowni jądrowej w Gąskach k. Mielna

http://www.petycjeonline.com/protest_przeciwko_budowie_elektrowni_jdrowej_w_gskach_k_mielna

a najlepiej kopiując treść protestu i wysyłając bezpośrednio do PGE i Urzędu Gminy w Mielnie

Przyłącz się też na facebooku:

http://www.facebook.com/#!/pages/G%C4%84SKOBYL-Atomowi-w-G%C4%85skach-m%C3%B3wimy-NIE/194911010592849

von Anonym am 21.09.2011 16:14


Położone wśród lasów osiedle Malownicze było dotychczas idealnym miejscem do odpoczynku. Niestety, na mieszkańców padł blady strach, bo pod ich oknami ma stanąć ponad 50-metrowy maszt telefonii komórkowej. 160 osób podpisało się pod apelem do prezydenta Wrocławia o rezygnację z tej inwestycji.

http://www.fakt.pl/Nie-chcemy-u-siebie-masztu,artykuly,115310,1.html

von Shale Gas - Nowe tlumaczenia am 18.09.2011 15:18
Homepage: http://iddd.de

von Anonym am 18.09.2011 14:10
Polecam zając się sprawami które naprawdę mogą zagrozić zdrowiu ludzi.
Proszę obejrzeć film dokumentalny pt"Gasland"
Film został przetłumaczony i był dostępny na YT, jednak został stamtąd usuniety. Niewiem gdzie go mozna teraz obejrzeć, ale naprawdę warto go obejrzeć bo naprawdę otwiera oczy z czym tak naprawdę mamy do czynienia. I zaznaczam że nie mówię że gaz łupkowy jest zły, to metoda wydobywania jest zła, na świecie jak dotad nieopracowano bezpiecznej dla nas i ekosystemu wydobywania gazu tego rodzaju.

von zbir aus Ukraina am 01.09.2011 18:42
Bandytów zwalcza się zbirami. Tyle jest bezrobotnych, co czychają na robotę. Poza tym można dać pracę technikowi z obcęgami co potrafi pracować w nocy. Niech odcina kable!

von Anonym am 31.08.2011 20:18
– Przez anteny od połowy października źle sypiam i boli mnie głowa – mówi Maria Olszańska (na zdjęciu z mężem) (© Andrzej Szozda)



Os.Kosmonautów - Postawili anteny, ludzi nie zapytali

Fale promieniowania z anten telefonii komórkowej szkodzą naszemu zdrowiu – mówią ze złością i rozgoryczeniem mieszkańcy os. Kosmonautów. Ponad miesiąc temu na bloku nr 13 zainstalowano urządzenia, które wywołały burzę wśród lokatorów. Były prośby, skargi, petycje, jednak spółdzielnia mieszkaniowa i operator twierdzą, że nie ma się czego obawiać.

von NASZ DOM TO NASZ AZYL aus Maurzyce am 21.08.2011 17:01
Nowe tematy na bejda.iddd.de

PODZIELNIKI CIEPŁA:

NASZ DOM TO NASZ AZYL A NIE SKŁADOWISKO TRUJĄCYCH ODPADÓW !

ŚWIADOMI ZAGROŻEŃ, KTÓRE CZYHAJĄ NA NAS Z WIELU STRON NIE CHCEMY JESZCZE JEDNEGO WE WŁASNYM MIESZKANIU
i wyrażamy stanowczy sprzeciw

NARZUCANIU NAM JAKICHKOLWIEK PODZIELNIKÓW CIEPŁA !

-----------
Składowisko śmieci w Niedżwiadzie:

Kto nam zapewni bezpieczeństwo ?
Czy to nie jest kpina z naszego bezpieczeństwa ?
-----------

Stara tama na rzece Bzura w Klewkowie- sierpień 2011. Prawdopodobnie w tym miejscu planowana jest nowa tama i mała elektrownia wodna.


Jej budowa zniszczy te piękne drzewa i krzaki.
Zmieni diametralnie i nieodwracalnie stan środowiska "Natury 2000".
Zniszczy siedliska chronionej flory i fauny.
Naruszy interes rolników- utrata możliwości użytkowania łąk na wskutek podmiękania a w następnej kolejności wywłaszczania.
Zwiększy zagrożenie powodziowe dla okolicznych wsi, skansenu w Maurzycach jak również dla miasta Łowicza, skutkujące narażaniem zdrowia i życia ludności jak też spowoduje straty materialne.
Editiert am: 21.08.2011 17:09 von Administrator

von Anonym am 03.07.2011 12:51



von Kumoterstwo? Emocje wokół masztu Playa w Poniatowej am 02.07.2011 09:49
Obok domów, na działce pracownicy starostwa, a jednocześnie siostry wysokiej urzędniczki z powiatu stanął maszt Playa. Zgodę wydało starostwo, choć miasto proponowało teren przy oczyszczalni ścieków. Ludzie są oburzeni

- Nie jesteśmy jakimś ciemnogrodem i nie boimy się samego masztu, ale tego, że wartość naszych działek spadnie. Nikt nie będzie chciał zapłacić dobrych pieniędzy za tereny wokół stacji telefonii komórkowej. Przecież ludzie kupią działki, gdzie indziej - opowiada Tomasz Walczak, przewodniczący komitetu protestacyjnego.

Na początku maja sieć komórkowa Playa postawiła przy ul. Henin w Poniatowej, gdzie Walczak ma dom i działkę, stację z prawie 40-metrowym masztem.

Henin nie jest klasycznym blokowiskiem. Ulica jest częścią osiedla domków jednorodzinnymi. Część gruntów wciąż czeka jednak na odrolnienienie. Protestuje 300 mieszkańców osiedla. - Mamy fantastyczne plany wobec tej okolicy. Ludzie chcą się budować. Składają wnioski o przekształcenie swoich działek na budowlane. Dlatego w założeniach do planu zagospodarowania przestrzennego nigdy nie przewidywaliśmy stacji. Nie byłoby chętnych na domy - tłumaczy Lilla Stefanek, burmistrz Poniatowej.

Pozwolenie na budowę masztu wydało Starostwo Powiatowe w Opolu Lubelskim. - W postępowaniu w starostwie statusu strony nie miała ani gmina, ani sąsiedzi. Zgodnie z prawem niczego nie mogliśmy zablokować - mówi burmistrz Stefanek.

Mieszkańcy próbowali decyzję unieważnić. Punktowali, że inwestycja pośród domów wymaga np. raportu o oddziaływaniu na środowisko.

O inną lokalizację dla masztu walczyło miasto. - Zaoferowaliśmy przedstawicielom Playa teren przy oczyszczalni ścieków. Chyba nie było mniej kontrowersyjnej lokalizacji. Nie zgodzili się. Później sami zaproponowali nam dach gimnazjum, ale na to z kolei my nie mogliśmy przystać - mówi burmistrz Poniatowej.

Play i starostwo zapewniają, że dochowano wszelkich procedur. Tymczasem ludzi zbulwersowało coś jeszcze. Ustalili, że maszt stanął na działce należącej rodziny Krystyny Sołdek. W Poniatowej Sołdek nie jest osobą anonimową. W ostatnich wyborach kandydowała na burmistrza z komitetu PSL. Poza tym jest wysokiej rangi urzędniczką starostwa - skarbnikiem powiatu opolskiego, od kilkunastu lat współrządzonego przez ludowców.

Co ciekawe, grunt należy do jej siostry, która również pracuje w starostwie, tyle że na pół etatu.- Ale w innym budynku - zastrzega Krystyna Sołdek. I dodaje: - Siostra jest dorosła. Nie musi mnie pytać o zdanie. Poza tym o pozwolenie na budowę wystąpił Play, a nie ona. Dostał je, bo widocznie przedstawił wszystkie wymagane dokumenty.

Jak w ogóle sieć komórkowa trafiła na działkę przy ul. Henin?

- Szukamy lokalizacji dającej szansę na pokrycie jak największej przestrzeni. Oczywiście bardzo poważnym ograniczeniem jest brak chęci na współpracę ze strony właścicieli. Niestety, nie mogę ujawnić szczegółów umowy, ale bywa różnie. Raz sami poszukujemy, raz zgłaszają się do nas sami. W tym przypadku? Nie wiem. Umowy tego typu podpisywane są z reguły na okres 5-10 lat - odpisał nam Marcin Gruszka, rzecznik prasowy Playa.

Siostra Krystyny Sołdek zapewnia, że przed dwoma lata w okolicy jej domu kręcili się przedstawiciele operatora. Inwestycje zaproponowali właśnie jej. Po długim namyśle w końcu się zgodziła.

Dlaczego więc ludzie z Henina i burmistrz protestują? - Zupełnie tego nie rozumiem. Może z zawiści? Nie zarabiam dużo, a mam dzieci na utrzymaniu. Maszt to zawsze dodatkowy dochód. Jaki? Nie mogę ujawnić, to tajemnica handlowa - odpowiada kobieta.

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,9757421,Kumoterstwo__Emocje_wokol_masztu_Playa_w_Poniatowej.html

von Mieszkańcy: Nie chcemy anten telefonii komórkowej w centrum miasta am 02.07.2011 09:42
Mieszkamy niedaleko i boimy się pola magnetycznego, bo nie jest ono dobre dla zdrowia. Nie rozumiemy, dlaczego pozwolono na ich ustawienie – dziwią się mieszkańcy okolicy, w której znajduje się budynek PTTK-u. To właśnie na nim mają zostać umieszczone anteny sieci telefonii komórkowej.

- Przedmiotem pozwolenia na budowę był montaż stacji bazowej wraz z antenami montowanymi na kominach. Wszystkie formalności zostały dopełnione – zapewnia Maria Kunysz naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego w Łańcucie. – Potrzebne było pozwolenie konserwatora zabytków i zostało ono wydane. Inwestor musiał dostarczyć nam komplet dokumentów, które są wymagane zgodnie z ustawą o prawie budowlanym.

Nie dają za wygraną

Na ich podstawie starostwo wydało pozytywną decyzję administracyjną, czyli pozwolenie na postawienie anten na PTTK-u. Okoliczni mieszkańcy jednak nie mogą pogodzić się z decyzją i złożyli odwołanie do wojewody.

- To przecież nie jedyne nadajniki, jakie mamy w okolicy – tłumaczy starosta Adam Krzysztoń. – Zawsze znajdą się zwolennicy i przeciwnicy, każda grupa przedkłada ekspertyzy potwierdzające ich tezę. Żyjemy teraz w takim świecie, że ta cywilizacja niekoniecznie pomaga człowiekowi. Teraz każdy praktycznie ma telefon komórkowy, czy kuchenkę mikrofalową, a te również wytwarzają pola magnetyczne.

Lekarze pełni obaw

Przeciwnicy anten podkreślają, że nie chodzi im tylko o zdrowie okolicznych mieszkańców. W sąsiedztwie PTTK-u znajduje się NZOZ Hipokrates, a w nim maszyny, których praca może być zakłócana przez pole magnetyczne wytwarzane przez anteny.

- Mamy wiele różnego rodzaju maszyn podatnych na pole magnetyczne. Poza tym przychodzą do nas pacjenci z rozrusznikami serca. Nie wiem, jak pole magnetyczne z anten będzie oddziaływać na pracę urządzeń i przyznam, że nie wyobrażam sobie takiego sąsiedztwa – mówi Joanna Hawro, kierownik NZOZ Hipokrates. – Boję się też o nas – pracowników, którzy są w Hipokratesie po 12 godzin na dobę. Mam nadzieję, że decyzję dotycząca anten uda się jeszcze cofnąć.

Anteny powinny stać na obrzeżach

Przeciwny stawianiu anteny jest również burmistrz miasta Stanisław Gwizdak – Te anteny to nie jest moja sprawa, ale gdybym miał wpływ, to na pewno byłbym przeciwny. Centrum miasta to nie miejsce na anteny. One powinny znajdować się na obrzeżach zwłaszcza, że w mieście są już dwa maszty telefonii komórkowej: jeden na kominie ciepłowni, a drugi przy ul. Braci Śniadeckich. Wydaje mi się, że w tym przypadku pierwszą decyzję odmowną powinien był wydać konserwator. PTTK jest przecież zabytkiem.

http://www.korespondent24.pl/2011/06/mieszkancy-nie-chcemy-anten-telefonii-komorkowej-w-centrum-miasta/

von Anteny bez prądu? am 02.07.2011 09:33
Kiedy kilka lat temu na osiedlu Bielany w Krakowie pojawił się pierwszy maszt telefonii komórkowej. Nikt nie zwrócił na niego uwagi. Gdy jednak zaczęły pojawiać się kolejne, a mieszkańcy zaczęli się coraz gorzej czuć, do urzędów popłynęły pisma z prośbą o interwencję.

Przez dwa lata nic się jednak nie zmieniło. Nawet, gdy okazało się, że część z tych masztów jest samowolą budowlaną.

Sprawą udało się zainteresować wojewodę Stanisława Kracika, który spotkał się kilkakrotnie z mieszkańcami. Ich zdaniem, anteny powodują bóle głowy, są przyczyną chorób nowotworowych i poronień.

Nie chcą żyć w zagrożeniu

- Wojewoda, po każdym takim spotkaniu, szukał sposobu, żeby pomóc mieszkańcom. Udało się zmobilizować nadzór budowlany, który uznał anteny za samowolę budowlaną i wydał nakaz rozbiórki. Niestety, egzekucja tej decyzji to długotrwały proces, który może potrwać kilka miesięcy - mówi Joanna Sieradzka, rzeczniczka prasowa wojewody.

Mieszkańcy nie wyobrażają sobie jednak dalszego życia w takim zagrożeniu. - Kiedy poroniłam, mój lekarz potwierdził, że przez promieniowanie nie donosiłam ciąży. Nie wolno mi też planować kolejnej. Albo wszyscy się stąd wyprowadzimy, albo zostanie tu cmentarz. Sąsiadka ma chłoniaka, przypadków zachorowań jest kilkadziesiąt - mówi Barbara Gaudzińska-Calik. Jej rodzina mieszka w jednym pokoju, oklejonym ekranami z obawy przed promieniowaniem. Z pozostałych pomieszczeń Calikowie starają się nie korzystać.

Wystąpili o odłączenie prądu

Idąc za ciosem, mieszkańcy wystąpili o odłączenie prądu, który zasila maszty. Tutaj także zostali poparci przez Stanisława Kracika, który dwa dni temu wysłał pisma do Enionu oraz Urzędu Regulacji Energetyki w Warszawie. Enion powiedział nam wczoraj, że zna sprawę i będzie ją rozpatrywał.

- Skoro część z tych masztów została postawiona nielegalnie, to nie powinna być do nich doprowadzana energia elektryczna. Stąd pomysł, żeby wezwać dostawcę energii do natychmiastowego wstrzymania prądu - mówi Joanna Sieradzka.

Mieszkańcy nie kryją rozgoryczenia

Mieszkańcy nie kryją rozgoryczenia, że sprawy w urzędach idą ślimaczym tempem, a właściciele anten nadal robią swoje. - Dzisiaj przyjechała ekipa, która zaczęła modernizować anteny, mimo nakazu rozbiórki - irytuje się Wioletta Kaczmarczyk.

Właścicielka domu, na której stoją maszty, uważa natomiast, że pomiary, które były robione u niej, wykazały brak promieniowania.

- Sama mam dwójkę dzieci, chorą matkę i teściową. Ale kiedy spytałam o zdanie lekarzy, powiedzieli, że szkodliwość tych masztów jest znikoma. Przykro mi, że ludzie chorują, ale to nie jest moja wina - mówi Alina Kościółek.

Paulina Polak

Krzysztof Katra

http://polskalokalna.pl/wiadomosci/malopolskie/krakow/news/anteny-bez-pradu,1655100,3320

von Centra uzdrowisk jednak bez masztów telefonii komórkowej am 02.07.2011 09:32
W najbardziej chronionym obszarze uzdrowiska tzw. strefie A nie będą stawiane maszty telekomunikacyjne. Posłowie odrzucili poprawkę Senatu do ustawy o leczeniu uzdrowiskowym, która znosiła ten zakaz.

W piątek (4 marca) w Sejmie odbyło się głosowanie nad poprawkami Senatu do ustawy o leczeniu uzdrowiskowym oraz samych uzdrowiskach. Strefa „A" obejmuje budynki związane z lecznictwem i obiekty służące obsłudze pacjenta lub turysty, w tym sanatoria i pijalnie wód mineralnych, ale też pensjonaty, restauracje czy kawiarnie. Właśnie w ich pobliżu zostanie zakazane stawianie masztów telekomunikacyjnych.

O zniesienie tego zakazu operatorzy walczyli od wielu miesięcy. O sporze na ten temat pisaliśmy parokrotnie: www.sadeczanin.info/aktualnosci-gospodarka/art/6589, www.sadeczanin.info/aktualnosci-najnowsze/art/6653.

Oprócz tego zakazu obowiązywać maja też inne, np. stawiania stacji benzynowych i centrów handlowych o powierzchni większych niż 400 metrów kwadratowych. Posłowie zdecydowali także, że nie będą określać minimalnej wielkości danej strefy. Może o tym decydować gmina, na której terenie leży uzdrowisko

Sejm zaostrzył także przepisy mówiące o możliwości budowania domów w tych najważniejszych dla kuracjuszy strefach. Posłowie zgodzili się ze swymi kolegami z Senatu w sprawie stawiania budynków jedno- i wielorodzinnych w strefach „A" tylko przez osoby, które uzyskały prawo do nieruchomości przed październikiem 2005 r. Wcześniej z zakazu stawiania takich budynków wyłączeni byli wszyscy, którzy nabyli takie prawo przed dniem wejścia w życie obecnej nowelizacji ustawy o uzdrowiskach.

http://www.krynica.org.pl/krynica/aktualnoci-z-krynicy/436-centra-uzdrowisk-jednak-bez-masztow-telefonii-komorkowej

von Żarki: zlikwidują niebezpieczny maszt am 02.07.2011 09:31
Po wielu latach negocjacji władzom miasta udało się dojść do porozumienia z operatorem sieci. Metalowa konstrukcja została 10 lat temu ustawiona w centrum miasta, między domami jednorodzinnymi. Oburzeni mieszkańcy od początku protestowali przeciwko tej inwestycji, twierdząc, że nie tylko szpeci zabytkową część miasta, ale zagraża ich zdrowiu i życiu.

Burmistrz Żarek Klemens Podlejski, który z okna swojego gabinetu widzi całą konstrukcję, zaproponował operatorowi sieci telefonii komórkowej inną lokalizację. – Nowa wieża stoi na granicy miast, obok funkcjonującej cegielni. Do najbliższych budynków jest około 300 metrów. Gmina wydzierżawiła ten teren pod lokalizację, są wydane odpowiednie pozwolenia – poinformował Klemens Podlejski

Obecnie na nowej wieży instalowane są urządzenie nadawcze. Lada dzień rozpocznie się też rozbiórka starej. Oprócz masztu telefoniczneg z żareckiego krajobrazu zniknie także stacja transformatorowa ustawiona przed tamtejszym Domem Kultury, czyli dawną synagogą.

http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/383913,Zarki-zlikwiduja-niebezpieczny-maszt

von Nogowczyce nie chcą więcej masztów am 02.07.2011 09:29
Pod wsią stanie trzeci maszt telefonii komórkowej. Mieszkańcom nie podoba się to, że będzie wybudowany w bliskim sąsiedztwie domów.

Maszt postawi prywatna spółka, żeby wydzierżawić go operatorom GSM. Mieszkańcy są rozgoryczeni, bo nikt wcześniej nie konsultował z nimi tej decyzji.

- Dowiedzieliśmy się o budowie od robotników, którzy wykopali dół pod budowę masztu - mówi Ilona Ibrom, sołtys Nogowczyc. - Ja rozumiem, że nadajniki są potrzebne, żeby ludzie mogli korzystać z komórek. Ale dlaczego te maszty stawiane są w pobliżu domów? Przecież mogłyby stać na polach.

Sołtys dodaje, że Nogowczyce nie mają szczęścia do inwestycji i z tego powodu we wsi żyje się coraz gorzej.

- 10 lat temu wybudowali nam pod nosem autostradę, a teraz chcą nas zabudować masztami - dodaje Ibrom. - Na to nie pozwolimy.

Mieszkańcy wsi sądzili do niedawna, że więcej masztów w okolicy już nie powstanie. To dlatego, że gmina wpisała do planu zagospodarowania przestrzennego zakaz stawiania takich obiektów w odległości 200 metrów od wsi. Ale w międzyczasie zmieniły się przepisy.

- Zostaliśmy odgórnie przymuszeni do usunięcia tego zapisu z naszych planów przestrzennych - mówi Tadeusz Kauch, burmistrz Ujazdu. - To otworzyło drogę firmom do stawiania masztów telefonii komórkowej.

Mieszkańcy zapowiadają, że będą słać protesty do wszystkich możliwych urzędów, żeby wstrzymać budowę. Ale zgodnie z przepisami takie konstrukcje to “inwestycje celu publicznego” - ich zablokowanie jest niemalże niemożliwe.

http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110620/POWIAT10/193466016

von Nie chcemy masztu telefonii komórkowej am 02.07.2011 09:29
KROŚCIENKO WYŻNE. Zdesperowani mieszkańcy sprzeciwiają się inwestycji, która ich zdaniem, zagraża zdrowiu i życiu ich oraz ich rodzin.

W Krościenku Wyżnem ma powstać maszt telefonii komórkowej. Na to nie chcą się zgodzić mieszkańcy, którzy boją się szkodliwego promieniowania. 27 czerwca złożyli odwołanie od decyzji starosty krośnieńskiego, który po raz kolejny zatwierdził projekt i udzielił pozwolenia na budowę Polskiej Telefonii Cyfrowej Sp. z o.o. bezobsługowej stacji bazowej telefonii komórkowej.

(…) “Z przedłożonej do akt sprawy analizy inwestycji opracowanej przez p. Michała Majchrzaka wynika, że moc anten sektorowych oraz odległość miejsc dostępnych dla ludzi od ich środków elektrycznych położonych na wysokości 6,7 m nad poziomem terenu jest większa niż 70 m, więc anteny te nie kwalifikują się do przedsięwzięć znacząco oddziałujących na środowisko” – czytamy w uzasadnieniu decyzji.

Napromieniują nasze działki

- Uważamy, że ta decyzja jest niesłuszna – mówi Kazimierz Szmyd. – Błędnie ustalono, że obszar na którym może występować negatywne oddziaływanie planowanego obiektu budowlanego znajduje się poza obszarem dostępności ludzi. Przecież na tych działkach niektórzy uprawiają warzywa, zboże, więc prowadząc działalność rolną przebywają tam nawet kilka godzin dziennie, a gdyby taki maszt tu powstał nasze zdrowie byłoby poważnie zagrożone. Tylko jeden właściciel działki wyraził zgodę na tę inwestycję – dodaje.

Stracą na wartości gruntów

- Gdy początkiem 2009 roku otrzymaliśmy pismo ze Starostwa Powiatowego w Krośnie z informacją, że chcą u nas budować maszt telefonii komórkowej, byliśmy w szoku. Nikt nas nie pytał o zdanie. Postanowiliśmy interweniować – w ciągu jednego dnia zebraliśmy ponad 100 podpisów od mieszkańców, którzy są przeciwni realizacji tej inwestycji – mówi Kazimiera Matyja.

- Udzielenie pozwolenia na budowę stacji telefonii komórkowej spowoduje spadek wartości obecnie gruntów o rolniczym przeznaczeniu, ale z możliwością zabudowy zagrodowej. Staną się one praktycznie bezużyteczne – dodaje Szmyd.

Wioletta Zuzak

http://supernowosci24.pl/nie-chcemy-masztu-telefonii-komorkowej/

von . am 02.07.2011 09:05

von . am 02.07.2011 08:37
Mieszkańcy inowrocławskiego osiedla Sady nie chcą masztu telefonii komórkowej

- To skandal!. Nikt się nas nie pytał, czy chcemy tuż pod nosem maszt telefonii komórkowej - oburzają się mieszkańcy osiedla Sady w Inowrocławiu.

Kilka dni temu na terenie sąsiadującym z Sadami, a należącym do osoby prywatnej, ruszyła budowa masztu. Mieszkańcy byli pewni, że nigdy do tego nie dojdzie. Przecież protestowali przeciw inwestycji już kilka lat temu. Po ich stronie stanął nawet Leonard Maciejewski, ówczesny starosta inowrocławski. Potwierdza to Marlena Gronowska, rzecznik Tadeusza Majewskiego, obecnego starosty. Jednak od razu dodaje: - Starosta Maciejewski wydał dwie odmowne decyzje w sprawie wydania pozwolenie na budowę tego masztu. Obie zostały uchylone przez wojewodę.

Przeczytaj również: Nie będzie masztów telefonii komórkowej w chronionej strefie uzdrowiskowej - zdecydował Sejm

Trochę dalej

- Z tego co mi wiadomo, właściciel gruntu, na którym rozpoczęła się budowa ma niedaleko, poza zasięgiem osiedla, drugą działkę. Sugerowano mu, by na niej stanęła konstrukcja telefonii komórkowej - przypomina przedstawiciel jednej z ośmiu wspólnot mieszkaniowych z Sadów.

Nasz rozmówca zauważa, że obecnie budowę masztu rozpoczęto w innym miejscu niż pierwotnie planowano. - Prace wykonywane są w obrębie tej samej nieruchomości. Budowę odsunięto jedynie o ileś metrów od granicy z naszymi blokami - słyszymy.

Ludzie z Sadów boją się masztu. Ich zdaniem, emitowane fale będą "zahaczać" o najwyższe kondygnacje bloków. - Obawiamy się o zdrowie nasze i naszych dzieci. Na dodatek przez sąsiedztwo z taką konstrukcja na wartości stracą o jakieś trzydzieści procent nasze mieszkania - skarżą się.

ędą walczyć

Sady skontaktowały się z mieszkańcami ul. Świętego Ducha. Półtora roku temu znaleźli się oni w podobnej sytuacji. Z dnia na dzień wyrósł w pobliżu ich domów maszt. Ludzie z Ducha dopięli swego. Konstrukcja musi być zdemontowana. Sady chcą skorzystać z wypróbowanych sposobów. Pomoc obiecał też starosta inowrocławski.

- Decyzja o pozwoleniu na budowę masztu w sąsiedztwie osiedla wydana została na podstawie nowych przepisów o ochronie środowiska i ocenie oddziaływania na środowisko. Dodać trzeba, że zmieniły się przepisy o udziale mieszkańców w postępowaniu administracyjnym. Teraz nie ma obowiązku informować ich o jego przebiegu. Mimo to starosta polecił wstrzymanie budowy i wznowienie postępowania w tej sprawie na wniosek wspólnot mieszkaniowych i firmy Lematit, która wybudowała osiedle - dodaje Marlena Gronowska.
Zgodnie z prawem

- Mieszkańcom Sadów ciągle coś przeszkadza. Tylko, że ja tu mieszkam od pokoleń. Część zabudowań pochodzi jeszcze z dziewiętnastego wieku. Nas nikt się nie pytał, czy chcemy mieć za płotem osiedle. Zaczęli budowę i już - przypomina właściciel gruntu, na którym ma stanąć maszt. Nie kryje, że z inwestycji tej czerpać będzie korzyści i przypomina, że wykonywana jest ona zgodnie z prawem. - Przecież wojewoda uchylał już odmowne decyzje starosty. Dziwię się, że obecnie starosta zamierza wstrzymać budowę - dodaje.

Słyszymy też, że to firma telefoniczna wskazała miejsce na budowę masztu. - To oni do mnie dotarli, a nie ja do nich - mówi właściciel gruntu. Dowiadujemy się też, że zamiana lokalizacji budowy od początku nie wchodziła w grę. Telefonia komórkowa działa na zasadzie sieci. Maszty stawać muszą w ściśle określonych miejscach.

Mieszkańców Sadów takie tłumaczenie raczej nie przekona. Z determinacją chcą walczyć o całkowite wstrzymanie budowy.

von . am 02.07.2011 08:35
Szczawnica: Maszt oprotestowany

Mieszkańcy Szczawnicy protestują w związku z ustawieniem bez ich zgody na dachu pawilonu handlowo-usługowego na osiedlu Połoniny masztu telefonii komórkowej.
Mieszkańcy Szczawnicy nie chcą na osiedlu Połoniny masztu telefonii komórkowej. Fot. Aneta Dusik
Mieszkańcy Szczawnicy nie chcą na osiedlu Połoniny masztu telefonii komórkowej.
Fot. Aneta Dusik
Petycja w tej sprawie trafiła do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.

W proteście, który trafił także do burmistrza Szczawnicy, mieszkańcy podkreślają, że maszt i antena telefonii komórkowej stanęły bez konsultacji i uzyskania zgody. A taka jest wymagana w obszarze osiedli mieszkalnych, w sąsiedztwie domów jednorodzinnych, pensjonatów oraz sanatorium "Papiernik", gdzie są przeprowadzane zabiegi lecznicze. Szczawniczanie zaznaczają również, że jest to miejsce, w pobliżu którego znajduje się plac zabaw dla dzieci.

Przypomnijmy, że zgodę na postawienie w obszarze strefy "B" Szczawnicy, uwarunkowanej zapisami ustawy o lecznictwie uzdrowiskowym, wydał prezes spółdzielni mieszkaniowej "Połoniny". Maszt pojawił się tam na początku kwietnia, bez informacji o ewentualnych skutkach oddziaływania promieniowania elektromagnetycznego na środowisko i zdrowie mieszkańców. Jak się okazuje, inwestor, który postawił maszt na osiedlu Połoniny, nie zgłosił tego faktu w wydziale budowlanym nowotarskiego starostwa. Nie starał się także o wydanie wniosku.

- Nadal nie wiemy, na jakiej zasadzie postawiono tu maszt i dlaczego wybrano to właśnie miejsce - zastanawia się Marian Dziwik, którego dzieli od budowli ok. 10 metrów. Szczawniczanin obawia się wywołanych przez pole elektromagnetyczne schorzeń. Zastanawia się także, dlaczego po fakcie prezes spółdzielni mieszkaniowej, który zapewniał, że maszt nie jest szkodliwy, mówi o komisyjnych pomiarach jego oddziaływania. Wyniki te ma przedstawić mieszkańcom i przedstawicielom władz miasta.

Sprawą masztu telefonii komórkowej zajął się Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Nowym Targu. - W związku z postawieniem na osiedlu Połoniny masztu, wpłynęła do nas skarga od jednego mieszkańca - mówi Gabriela Guzik, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.

- Mogę tylko dodać, że postępowanie w tej sprawie zostało wszczęte. Na ten moment nie możemy podać więcej informacji - przekonuje.

Burmistrz Szczawnicy niechętnie wypowiada się na temat inwestycji na osiedlu Połoniny. Podkreśla jedynie, że maszt stanął w strefie uzdrowiskowej B, gdzie nie ma dla operatorów telefonii komórkowej zakazu inwestowania. Jakiś czas temu sprzeciwił się jednak postawieniu podobnego urządzenia na budynku miejskiego gimnazjum.

http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/index.php?mod=news&id=12683

von . am 02.07.2011 08:34
Będzie maszt telefonii na oleśnickim kościele

Wszystko wskazuje na to, że przy ul. Łużyckiej, na budynku wieży kościoła należącego do Parafii Prawosławnej p.w. Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny stanie maszt telefonii cyfrowej. Wniosek w tej sprawie złożyła Polska Telefonia Cyfrowa Centertel.
Oleśnicki magistrat odstąpił od obowiązku przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko tego przedsięwzięcia. Maszt będzie się składał z instalacji antenowej oraz szaf technicznych.
– Urządzenia te będą zamknięte w obudowach ekranujących, uszczelnionych pod względem elektromagnetycznym, dzięki czemu emisja pola elektromagnetycznego jest pomijalna – argumentują swoją decyzję urzędnicy.


von . am 02.07.2011 08:32
W Reczpolu nie chcą przekaźnika telefonii komórkowej

Mieszkańcy Reczpola zapowiadają protesty przeciwko budowie przekaźnika telefonii komórkowej. To kolejny, który ma powstać w sąsiedztwie ich zabudowań.

- Ta wiadomość spadła na nas niczym grom z jasnego nieba – mówi jedna z mieszkanek Reczpola. – Początkowo nie dawaliśmy jej wiary, traktowaliśmy jako plotkę. Teraz mamy pewność, że pewna firma rzeczywiście zamierza zlokalizować tutaj maszt telefonii komórkowej.

Metalowa konstrukcja ma stanąć na prywatnej działce przy drodze wojewódzkiej z Przemyśla do Dynowa.

- W sąsiedztwie naszych domów działa już jeden przekaźnik, a drugi jest około 1500 metrów w stronę miasta – argumentują reczpolanie. – Znajdziemy się w rejonie działania silnego, szkodliwego dla zdrowia pola elektromagnetycznego.

- Promieniowanie elektromagnetyczne jest czynnikiem stresującym dla organizmu – przekonują osoby podpisane pod pismem do władz gminy Krzywcza. – Zakłóca pracę narządów, wywołuje zaburzenia układu odpornościowego.

Mieszkańcy podają przykład swoich sąsiadek, u których w niedługim czasie od postawienia pierwszego masztu telefonii komórkowej, lekarze zdiagnozowali nowotwór.

- Boimy się nowych zachorowań – przyznają miejscowi. – Nikt nie liczy się z naszym zdaniem.

Według protestujących, nie bez znaczenia pozostaje fakt, że kolejny przekaźnik oszpeci okolicę, spowoduje spadek atrakcyjności i wartości działek budowlanych w okolicy.

- Rozumiem obawy – przyznaje Witold Szpytman, wójt Krzywczy. – Mieszkańcy mają prawo do swoich odczuć i opinii.

Firma zabiegająca o możliwość postawienia masztu załatwia formalności. W myśl postanowienia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie nie musi przedkładać raportu o jego oddziaływaniu na środowisko.

- Analizujemy sprawę – dodaje Szpytman. – Jeśli nie będzie przeszkód, wówczas wydamy inwestorowi stosowną decyzję umożliwiającą wnioskowanie o pozwolenie na budowę.

http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110411/PRZEMYSL/191954345

von . aus Maszt wstrzymany w asyście policji am 02.07.2011 08:31
(15 kwietnia) Starosta włodawski Wiesław Holaczuk uchylił decyzję w sprawie pozwolenia na budowę wieży telekomunikacyjnej przy ul. Zabagonie we Włodawie. Maszt przez ostatnie kilka tygodni był zarzewiem ostrego konfliktu pomiędzy byłym starostą Januszem Klocem, na którego działce konstrukcja miała powstać, a protestującymi przeciwko niej okolicznymi mieszkańcami.

- Musiałem wziąć pod uwagę ważny interes społeczny i dlatego podjąłem tę trudną, aczkolwiek konieczną decyzję - mówi obecny starosta Wiesław Holaczuk. - Władza samorządowa ma służyć przede wszystkim dobru mieszkańców. Uchylając poprzednią decyzję w tej sprawie, widzę jednocześnie możliwość takiego polubownego rozwiązania sporu, który zadowoliłby wszystkie strony. Do tego trzeba jednak rozmów. Jestem dobrej myśli i sądzę, że moja decyzja zakończy spór. Dodam tylko, że jest w mieście wiele lokalizacji nawet lepszych od planowanej, a które w żaden sposób nie wywoływałyby tego typu protestów licznych włodawian.
Zanim jednak starosta - po konsultacji z prawnikami - podjął tę decyzję, sytuacja przy bramie na plac, gdzie miała stanąć wieża, zaogniała się z każdym dniem. W końcu ludzie zablokowali wjazd na działkę, nie wpuszczając dwóch ciężarówek z betonem do zalania fundamentów masztu. Atmosfera była bardzo napięta, a Janusz Kloc usłyszał pod swoim adresem mnóstwo pretensji. Zapewne najbardziej eksstarostę boli, że epitetami obrzucili go sąsiedzi - ludzie, którym zawdzięcza najwięcej głosów w czasie ostatnich wyborów samorządowych.


Fundamentów nie zalali
Do wspomnianego protestu przy bramie na działkę J. Kloca doszło we wtorek (12 kwietnia), przed południem. Dwie ciężarówki z betonem, tzw. „beczki”, nie mogły wjechać przez bramę, bo blokowało ją kilkunastu okolicznych mieszkańców. Protestują oni od dwóch tygodni przeciwko budowie tej wieży, która ich zdaniem jest z wielu powodów szkodliwa. Na pomoc wezwano policję, inspektora nadzoru budowlanego, straż miejską oraz… starostę Wiesława Holaczuka i jego zastępcę Edwarda Łągwę. I chyba naprawdę tylko dzięki tym ostatnim, którzy obiecali pomóc protestującym, nie doszło do rękoczynów. Ciężarówki musiały odjechać. Niektórych ciekawiło nawet, co się stało z tonami betonu.
Sytuacja pod bramą była jednak na tyle napięta, że zjawiła się policja w poważnych siłach, wzmocniona o straż miejską, a na czele tego mundurowego zgrupowania stał sam komendant powiatowy policji. Przyjechał też Janusz Kloc, który jednak nikogo z protestujących do swoich racji nie przekonał.


Decyzja o wstrzymaniu decyzji
Jeszcze tego samego dnia starosta włodawski Wiesław Holaczuk wydał postanowienie o ponownym rozpatrzeniu decyzji zezwalającej na budowę masztu. W ciągu 48 godzin decyzja została cofnięta. Niektórzy zauważają, że z tego powodu starostwo może być narażone na zwrot kosztów poniesionych przez wykonawcę. Na razie - wedle wyliczeń wstępnych - może chodzić o kwotę rzędu 10 tys. zł plus koszt dokumentacji technicznej.
Uchylenie decyzji nie jest co prawda prawomocne, ale zapewne do czasu jej uprawomocnienia inwestor nie będzie próbował wjeżdżać na plac budowy. Sąsiedzi jednak - do czasu uprawomocnienia się tej decyzji - będą bramy „pilnować”.

Były starosta podpadł
Sprawą zainteresowali się także radni miejscy z tego okręgu. Na miejsce protestu przybyli Wiesław Muszyński i Beata Rudziewicz.
- Nie podoba mi się sposób, w jaki zapadła decyzja o budowie tej wieży - powiedział nam radny Muszyński. - Przede wszystkim to, że wniosek o pozwolenie na budowę rozpatrywał urzędnik podległy ówczesnemu staroście Januszowi Klocowi, na którego działce wieża ma stanąć. Niedopuszczalne jest również to, że nie odbyły się konsultacje z mieszkańcami tego okręgu o planach budowy w ich sąsiedztwie takiego obiektu. Według mnie tak nie można, tym bardziej, że właścicielem posesji jest były starosta i obecnie radny powiatowy, który jako doświadczony samorządowiec tym bardziej powinien zadbać o rzetelny i prawidłowy sposób prowadzenia tej sprawy.
Wicestarosta E. Łągwa, były mieszkaniec „Zabagonia”, tak ocenia tę sprawę: - Pan Janusz Kloc (…) powinien zawiadomić wyborców, że na swojej działce umożliwi budowę wieży. (…) Takie przymioty radnego jak otwartość wobec mieszkańców czy prezentowanie ich interesów nie miały dla niego żadnego znaczenia. Wyborcy mówią - panu już dziękujemy, panie Kloc. Jestem z mieszkańcami-sąsiadami wieży, którzy z wytrwałością i determinacją walczą o zmianę lokalizacji, bowiem lepszego i bardziej odpowiedniego miejsca pod względem ukształtowania terenu jest wystarczająco dużo. (Nie cytujemy całej wypowiedzi E. Łągwy, by nie rozpoczynać na naszych łamach kolejnej serii polemiki między nim a J. Klocem - red.).

http://www.nowytydzien.pl/nowytydzien/?p=16909

von . aus c.d. am 02.07.2011 08:29
http://www.gazetacz.com.pl/artykul.php?idm=484&id=11934

von . aus Chcą postawić maszt na Grabówce am 02.07.2011 08:28
INTERWENCJA


Pielgrzymi idą tędy z Wielunia, Poznania, Lichenia. Od XVII wieku Trakt Wieluński stanowi ważne połączenie drogowe i szlak prowadzący do Sanktuarium na Jasnej Górze. Ma Częstochowa produkt turystyczny pierwszej kategorii. Unikalne w skali światowej założenie widokowe sylwetki klasztoru na osi ulicy św. Rocha. Od wieków utrzymuje się w tym miejscu niska zabudowa. To jest dzisiaj dzielnica Częstochowy składająca się z trzech osiedli tzw. Grabówki właściwej (nazwa pochodzi od lasu Grabowego), położonej wokół starej kaplicy św. Anny, oraz poczty i ośrodka zdrowia; z Kolonii Urzędniczej założonej jeszcze przed wojną i Żabińca. Właśnie na Grabówce, przy ul. Zakopiańskiej 5, warszawska spółka P-4 ma zamiar wybudować masz bazowy dla telefonii komórkowej o wysokości 21,4 m, jako inwestycję celu publicznego. P-4 to nie loża masońska, ale czwarty co do wielkości operator komórkowy, który działa na polskim rynku od 2007 r., obecnie zaangażowany jest w rozbudowę własnej infrastruktury sieciowej.

Protest mieszkańców

P-4 wniosek o lokalizację masztu złożyło 23 stycznia 2007 roku. Miesiąc później ośmiu mieszkańców ul. Zakopiańskiej otrzymuje powiadomienie z Wydziału Planowania Przestrzennego Urzędu Miasta Częstochowy o planowanej inwestycji. Wśród nich znalazł się mój rozmówca – Bronisław Chwila, emeryt zamieszkujący posesję bezpośrednio graniczącą z planowanym masztem. Szykowana niespodzianka wywołała u niego zaciekawienie. Stoimy na ulicy Zakopiańskiej, w miejscu gdzie się wszystko zaczęło.
– W urzędzie miasta kazałem sobie skopiować projekt, przeczytałem go, a potem postanowiłem zorganizować akcję protestacyjną. Zacząłem od przygotowania listy mieszkańców ul. Zakopiańskiej i Świętokrzyskiej – mówi „GCz” pan Bronisław.
Skąd Pan wiedział o szkodliwości masztu? – pytam.
– Jestem elektrykiem z wykształcenia. Prostopadła do ulicy Zakopiańskiej ulica Świętokrzyska jest upadowa i skośna do góry, co wzmaga radiacje negatywne dla człowieka. Wraz z drugim sąsiadem, który pracuje jako technik radiolog, sięgnąłem po materiały na ten temat. Wpływ pola elektromagnetycznego na organizmy żywe jakiś jest. Zrobiliśmy zebranie w szkole. Zwolennicy tezy o praktycznym braku szkodliwości promieniowania masztów telefonii komórkowej sami sobie przeczą, powołując się na normy promieniowania z lat 70. ubiegłego wieku. Bo czymże jest sam fakt istnienia normy, jak nie oficjalnym przyznaniem racji tezie, że „co za dużo, to niezdrowo”. Poza tym maszt ma stanąć zbyt blisko linii energetycznej i drogi. Będzie przeszkodą w ewakuacji ulicy, która ma 12 m szerokości.
W tym momencie dochodzi do nas Mariusz Radomski hodowca gołębi z ulicy Irysowej.
– Promieniowanie jest tak duże, że na masztach znajdujących na ul. Radomskiej, żaden gołąb nie siądzie. Maszty przy giełdzie kwiatowej znajdują się siedemset metrów w linii prostej od miejsca, w którym stoimy – mówi.
Jednak nie wszyscy są tego zdania. Idę do znanego w Częstochowie lekarza pogotowia, niewątpliwego autorytetu w dziedzinie ochrony zdrowia – doktora Krzysztofa Starszaka, mieszkającego 100 m od miejsca, gdzie ma stanąć maszt. – Takie promieniowanie nie ma żadnego wpływu na ustrój człowieka, w porównaniu z telefonami komórkowymi. To nie jest moje medyczne doświadczenie, praw fizyki się nie da zmienić – stwierdza.
Wracam z powrotem na ulicę Zakopiańską. Zza płotu wychyla się głowa Brygidy Banaszkiewicz. To na jej placu będzie stał maszt GSM. Dzisiaj żałuje swojej decyzji. – Przez tę umowę nie mogę dysponować placem, gdyby czas się cofnąć to bym umowy nie podpisała, dla świętego spokoju. Człowiek się uczy na błędach – mówi.
Główną przeciwniczką masztu jest mieszkająca naprzeciw ok. 20 m od tego krytycznego miejsca Agnieszka Naumiuk. Od ubiegłego roku wraz mężem kieruje ruchem sprzeciwiającym się budowie masztu. – Robię to dla swojego dziecka – wyznaje po chwili. Trzeba przyznać, że jest skuteczniejsza od samorządowych urzędników.

Administracyjno-budowlaną historia masztu

Zaczęło się sporem o dopuszczalność inwestycji. Pierwszą rundę wygrali mieszkańcy Grabówki. Urząd Miasta wydał 29 czerwca 2007 roku decyzje o odmowie ustalenia lokalizacji inwestycji celu publicznego dla zamierzenia polegającego na budowie stacji bazowej telefonii komórkowej sieci P4 Nr CZEOO38_C Zakopiańska 5, w skład której wejdzie system anten sektorowych i radiolinii zainstalowanych na projektowanym wolno stojącym słupowym maszcie stalowym w wysokości 21,4 m. Maszty wież telefonii komórkowej to inwestycja celu publicznego. Zadaniem stacji bazowych w systemie GSM jest zapewnienie komunikacji między terminalami ruchomymi (abonenci) a systemem. Do tego służyć będzie 9 anten radioliniowych i 3 anteny sektorowe, pracujące w paśmie 2100Mhz , zasilania 14 KW. EIRP czyli (Effective Isotropical Radiated Power) , efektywna, izotropowa moc wypromieniowania wyniesie 1959,12 [W] na jedną antenę. Stacja bazowa przy ul. Zakopiańskiej 5 będzie źródłem promieniowania elektromagnetycznego o łącznej maksymalnej równoważnej mocy promieniowanej izotopowo wynoszącej 5 877,36 [W]. Według urzędników miejskich oceniana inwestycja nie będzie oddziaływać w sposób niekorzystny na elementy środowiska naturalnego: powietrze, glebę, wody powierzchniowe i podziemne, klimat akustyczny oraz świat roślinny i zwierzęcy.
Mimo tak korzystnej prezentacji przyczyną, dla której P-4 nie uzyskało zgody urzędników było pismo Miejskiego Zarządu Dróg. Opiniujące negatywnie lokalizacje wnioskowaną w sąsiedztwie pasa drogowego ulicy Zakopiańskiej – z uwagi na zbyt małą odległość projektowanego masztu słupowego od krawędzi jezdni w stosunku do wysokości masztu. Przepis, który wyciągnęli urzędnicy magistratu właściwie dotyczy obronności kraju.
W tej sytuacji odwołało P-4 od decyzji magistratu. 4 września 2007 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło decyzję odmowną. Jak argumentowano nie wskazano bowiem konkretnego przepisu, z którym inwestycja byłaby sprzeczna. Druga decyzja Prezydenta Miasta Częstochowy z dnia 28 listopada 2007 r. precyzowała, że u podstawy wyrażonej przez MZD opinii leżą warunki wynikające z przygotowania dróg na potrzeby obronności – korzystne dla mieszkańców. W kolejnym odwołaniu do SKO, P-4 zarzuciło zamknięcie możliwości kwestionowania stanowiska MZD, oraz szereg poważnych uchybień. Tym razem SKO utrzymało decyzję w mocy. Pierwszy raz pojawiła się argumentacja o dotychczasowym zagospodarowaniu wskazanego terenu, że maszt stanowi sprzeczność z zagospodarowaniem terenów sąsiednich. – Lokalizacja projektowanej inwestycji jest kontrowersyjna, wywołała zdecydowane protesty społeczne mieszkańców osiedla, czyli nie znalazła aprobaty społecznej. Dzielnica mieszkaniowa Grabówka jest zabudowana budynkami jednorodzinnymi. W sąsiedztwie planowanej wieży nie znajdują się obiekty o podobnych parametrach i charakterystyce. Budowa masztu o wysokości 21,4 m stanowi dysonans przestrzenny– stwierdziło SKO.
Lokalizacją rządzi ustawa o planowaniu przestrzennym z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Ustawa ta w art. 1 ust. 2 stanowi, że w planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym uwzględnia się zwłaszcza wymagania ładu przestrzennego, w tym urbanistyki i architektury, walory architektoniczne i krajobrazowe a także potrzeby interesu publicznego. Przy czym, przepis art. 2 pkt. 1, pod pojęciem „ład przestrzenny” definiuje takie ukształtowanie przestrzeni, które tworzy harmonijną całość oraz uwzględnia w uporządkowanych relacjach wszelkie uwarunkowania i wymagania funkcjonalne, społeczno-gospodarcze, środowiskowe, kulturowe oraz kompozycyjno-estetyczne. Stacja telefonii komórkowej na terenie, na którym dominuje funkcja mieszkaniowa, stanowiłaby swoistą „dysharmonię” wobec tejże funkcji.
Po dowołaniu inwestora sprawa masztu z Grabówki najpierw trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a po przegranej SKO, do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Oba te sądy wskazały na pewnego rodzaju niechlujstwo w postępowaniu urzędników z Częstochowy, którzy mając rację pozwolili na to,

von . aus Złocieniec: Maszt telefonii komórkowej stanie mimo am 02.07.2011 08:27
Spółka P4, operator sieci telefonii komórkowej Play, rozpoczęła budowę stacji bazowej przy ul. Mirosławieckiej w Złocieńcu. Inwestycji nie chcą mieszkańcy osiedla Zatorze. Z protestem zjawili się na ostatniej sesji.

Protest mieszkańców Zatorza po raz kolejny trafia na łamy "Głosu”. Tym razem ludzie przyszli na sesję, aby przekonać do swoich racji radnych.

– Maszt może sobie stać w lesie, a nie przy budynkach. Chcę, żebyście się z budowy wycofali. I to od zaraz. Ja żądam. Jak tego nie zrobicie, to złóżcie mandaty – mówiła do radnych Janina Jeremicz, reprezentująca Stowarzyszenie Mieszkańców Zatorze. – Żeby nie zbliżające się wybory, zrobilibyśmy wam referendum i odwołali was.

– Bez przesady – błyskawicznie zareagowała radna Grażyna Kozak, a przewodnicząca rady Urszula Ptak apelowała o spokój, bo: "Tylko spokój może nas uratować”.

Dlaczego mieszkańcy Zatorza mają pretensje do władz, skoro inwestorem jest operator sieci komórkowej, a maszt stanąć ma na prywatnym terenie należącym do złocienieckiego przedsiębiorcy?

– Bo to burmistrz wydał decyzję o lokalizacji inwestycji i to od niego wszystko się zaczęło – wyjaśniła Janina Jeremicz. Jej zdaniem decyzja burmistrza – od strony prawnej – nadaje się do kosza, bo podjęta została bez konsultacji ze społeczeństwem. Dlatego członkowie stowarzyszenia złożyli 68 wniosków o wznowienie postępowania.

– Jeżeli pomimo naszych protestów stacja bazowa zostanie wybudowana, to wówczas wystąpimy przeciwko burmistrzowi z roszczeniami finansowymi. Podstawą tych roszczeń będzie spadek wartości naszych nieruchomości spowodowany bliskością urządzeń szkodliwych dla zdrowia – zapowiadają ludzie.

Co na to burmistrz? – Nie miałem obowiązku zawiadamiania każdego mieszkańca osobno, bo jest to inwestycja celu publicznego – mówi burmistrz Waldemar Włodarczyk. – Kilkakrotnie podawaliśmy informacje o planowanej budowie w biuletynie informacji publicznej na stronie internetowej urzędu oraz na tablicach ogłoszeń. Nawet jeżeli mieszkańcy nie czytali tego, to przecież są jeszcze radni z tamtego okręgu. Oni dzisiaj protestują, a wówczas nie interesowali się tym tematem – uważa.

Broniąc swojej decyzji, która była jednym z dokumentów niezbędnych do wydania pozwolenia na budowę, burmistrz powołuje się na opinię Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. RDOŚ uznała, że nie jest to inwestycja mająca wpływ na pogorszenie warunków środowiskowych.
reklama
Trzy pytania do... Jana Rudego, radnego, który protestuje przeciwko budowie stacji bazowej na Zatorzu

– Burmistrz wydał decyzję lokalizacyjną na budowę stacji bazowej w lipcu ubiegłego roku. A pan kiedy po raz pierwszy o tym usłyszał?
– W październiku o planowanej inwestycji poinformował mnie jeden z mieszkańców. Na sesji złożyliśmy w tej sprawie zapytania do burmistrza wspólnie z radnym Tadeuszem Koźmą oraz radnym powiatowym Wojciechem Chmielem. Uważam, że już rok temu burmistrz miał obowiązek poinformować Radę Miasta o tak ważnej dla mieszkańców sprawie. Nie zrobił tego. Zarzucanie nam teraz, że nie interesowaliśmy się swoim obwodem, jest nieporozumieniem.

– Niektórzy uważają, że pana ostra reakcja na plany budowy masztu wynika z tego, że jest to rok wyborczy, a pan ponownie chciałby zostać radnym?
– Moja aktywność wynika stąd, że zostałem poproszony przez mieszkańców o interwencję. Panie redaktorze, proszę zrozumieć również to, że tam mieszkam i czuję to samo co mieszkańcy. Gdybym nie był radnym, moje działanie i innych radnych byłoby takie jak obecnie. Poza tym jeszcze nie wiem czy będę startował w wyborach.

– Dlaczego teraz są emocje i ostre słowa, a wcześniej, gdy w centrum miasta montowano podobne urządzenia, nikt nie protestował?
– W przypadku montażu anten na wieży kościoła, być może ludzie zawierzyli proboszczowi parafii. Kiedy ja w latach dziewięćdziesiątych byłem przewodniczącym Rady Miejskiej, instalowano anteny na kominie Zakładu Ciepłownictwa. Wówczas również część mieszkańców osiedla miała wątpliwości co do szkodliwości działania takich urządzeń. Skierowali do mnie petycję. Osobiście zapoznałem się z dokumentacją, mocą nadajników. Były opracowane warunki oddziaływania na środowisko (w przypadku obecnej stacji brak) oraz wszelkie dokumenty udowadniające brak szkodliwości dla ludzi. Odległości w przypadku tamtej stacji od budynków mieszkalnych wynoszą kilkaset metrów. W przypadku stacji na Zatorzu jest to około 20 metrów.

http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100404/POWIAT04/883128442

von „Nie” dla masztu telefonicznego am 02.07.2011 08:22
Rodzice dzieci chodzących do Szkoły Podstawowej nr 1 w Starachowicach po raz kolejny wyrażają sprzeciw w sprawie ustawienia w pobliżu szkoły stacji bazowej telefonii komórkowej.



Do Urzędu Miejskiego w Starachowicach po raz kolejny wpłynął wniosek o wydanie zgody na ustawienie w pobliżu Szkoły Podstawowej nr 1 stacji bazowej telefonii komórkowej.

- Rada Rodziców wyraża zdecydowany sprzeciw wobec zamiarów budowy takiej stacji – podkreśla Wojciech Cieciora, przewodniczący Rady Rodziców. - Uważamy, że emisje i promieniowanie fal ze stacji masztu telefonii komórkowej są szkodliwe i stanowią duże zagrożenie dla zdrowia naszych dzieci. Niektóre z dzieci chodzących do szkoły zmuszone są do używania pomp insulinowych, a oddziaływanie nadajnika zakłóca działanie takich urządzeń. Zapewniamy, że rodzice podejmą wszelkiego rodzaju protesty w przypadku wydania zgody na wykonanie takiej inwestycji – dodaje.

Na początku ub. roku swoje niezadowolenie z zamiarów budowy stacji przekaźnikowej telefonii komórkowej w rejonie budynku SP nr 1 wyrazili radni miejscy. Na mocy przyjętej rezolucji, radni upoważnili prezydenta miasta do podjęcia wszelkich działań, aby nie dopuścić do lokalizacji tej inwestycji w sąsiedztwie szkoły.

Co na to włodarze Starachowic? - Do urzędu wpłynęły pisma zarówno od Rady Rodziców jak i Rady Pedagogicznej – mówi Robert Pióro, rzecznik prasowy UM. - Prezydent Bernatowicz popiera stanowisko rodziców i nauczycieli i na ile prawo pozwoli będzie starał się nie dopuścić do ustawienia bazy w pobliżu szkoły – dodał.


– Obawy rodziców

Rodzice napisali, że promieniowanie stacji bazowych jest przyczyną m.in.:

- zaburzeń koncentracji i pamięci,

- depresji,

- nadciśnienia,- chronicznego wyczerpania

- nowotworów

http://www.starachowicki.tygodnik.net.pl/index.php/Ze%20Starachowic/ze-starachowic/2697-nie-dla-masztu-telefonicznego

von . aus Maszt telefonii komórkowej stanął na Heninie pomim am 02.07.2011 08:20
Na nic zdały się protesty mieszkańców osiedla Henin w Poniatowej przeciwko budowie w okolicy masztu telefonii komórkowej o których pisaliśmy w artykule pt. „Nie chcą masztu telefonii komórkowej na Heninie„. W sobotę rozpoczęła się jego instalacja. Niestety wraz z nią nie zabrakło przykrych incydentów. Ponieważ konflikt na naszym forum pomiędzy przeciwnikami a zwolennikami budowy masztu telefonii komórkowej na Heninie przybrał zbyt mocno na mocy postanowiliśmy zamknąć temat, przynajmniej na jakiś czas do czasu kiedy emocje opadną wymiana poglądów stanie się bardziej merytoryczna.

To co już zostało napisane nt. budowy masztu możecie przeczytać na forum w temacie pt. „NIE dla masztu telefonii komórkowej na Heninie”

http://e-poniatowa.pl/maszt-telefonii-komorkowej-stanal-na-heninie-pomimo-protestow/

von Thomas am 02.07.2011 08:12
Komórki - 9 porad zmniejszających ryzyko zachorowania na raka

TAGI: telefony komórkowe rak komórki komórki powodują raka jak zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka poradnik
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opublikowała kontrowersyjny raport pod koniec maja stwierdzający, że radiowe częstotliwości pól elektromagnetyczych, których używają telefony komórkowe najprawdopodobniej wywołują raka mózgu.
Komórka powoduje raka?Komórka powoduje raka? Raport WHO przygotowało 31 naukowców z 14 krajów - dodali oni telefony komórkowe do listy 240 materiałów, które wywołują raka. Brzmi groźnie, ale jeszcze nie wyrzucajcie swojej komórki do kosza na śmieci. W tej samej klasyfikacji co komórki znajduje się też kawa i piklowane warzywa...

Ta klasyfikcja nie oznacza więc od razu, że każdy telefon komórkowy wywołuje raka. Wciąż nie ma jednoznacznych dowodów. Niezależnie od tego jaka jest prawda - czy telefony komórkowe faktycznie są przyczyną raka mózgu czy też nie, to warto się jednak już teraz zabezpieczyć.

Decyzja należy do nas...

W 2008 roku doktor Ronald Herberman z Uniwersytetu w Pittsburghu zeznawał przed amerykańskim Kongresem w sprawie zagrożeń spowodowanych używaniem komórek. Podał on też sposoby zabezpieczeń, które minimalizują ryzyko zachorowań. Czy je zastosujemy, zależy już tylko od nas.

Oto 9 porad zmniejszających ryzyko zachorowania na raka

1. Należy zminimalizować używanie komórek przez dzieci - rozwijające się organy u dzieci są najbardziej narażone na szkodliwe oddziaływanie pól elektromagnetycznych.

2. Próbuj trzymać telefon komórkowy z dala od swojego ciała podczas rozmowy - używaj trybu głośnomówiącego lub słuchawki Bluetooth. Amplituda pola elektromagnetycznego na dystansie dwóch cali od ciała wynosi ¼ siły promieniowania, podczas gdy w odległości 3 stóp jest aż 50 razy mniejsza.

3. Unikaj noszenia swojej komórki blisko ciała przez długie okresy czasu. W nocy, podczas snu nie trzymaj telefonu pod poduszką ani na stoliku obok łóżka (zwłaszcza jeżeli jesteś w ciąży).

4. Włączaj w telefonie tryb samolotowy - zatrzymuje on promieniowanie elektromagnetyczne

5. Jeżeli już musić nosić przy sobie telefon, lepiej, żeby strona z ekranem była zwrócona do naszego ciała, a tył telefonu powinien być skierowany na zewnątrz od naszego ciała.

6. Nie rozmawiaj długo przez telefon, gdyż biologiczne efekty są bezpośrednio związane z długością oddziaływania pola elektromagnetycznego na nasz organizm.

7. Regularnie zmieniaj strony ciała do których przykładasz telefon.

8. Unikaj używania telefonu, gdy sygnał jest słaby lub gdy poruszasz się z wielką szybkością (np. w samochodzie czy pociągu), gdyż zwiększa to automatycznie moc promieniowania do maksimum.

9. Wybierz telefon komórkowy, który ma najmniejszy poziom SAR (Specific Absorption Rate), który oznacza siłę absorpcji pola elektromagnetycznego przez ludzkie ciało.

A może rezygnacja z posiadania popularnej komórki?

Cała ta sytuacja brzmi niepokojąco. Może należałoby w ogóle zrezygnować z komórki? Ale z drugiej strony jesteśmy przecież od niej uzależnieni. Czy ktoś z Was w ogóle wyobraża sobie codzienne życie bez telefonu komórkowego?

http://www.idg.pl/news/371843/komorki.9.porad.zmniejszajacych.ryzyko.zachorowania.na.raka.html

von umtsno z Hamburga am 01.07.2011 00:09
dziwicie się dlaczego TYLE ANTEN w tej księdze gości. To robi umtsno -troll z Poznania. To nie robię ja!!

von UMTSNO am 29.06.2011 17:38
Stacja Ery (T-mobile) została wyłączona, a sygnał jest nadawany teraz ze stacji Orange. Została także przeniesiona radiolinia Ery na stację Orange !

von UMTSNO am 22.06.2011 13:12
Dzisiaj zostały zamontowane 3 nowe anteny na pasmo 1800 MHz.



von UMTSNO am 22.06.2011 12:27
Różna jest wizualna. Mniej o 3 anteny sektorowe 1800 MHz (te krótkie żółte - widać na środkowym zdjęciu, że są one zdejmowane).

Niestety promieniowanie jest nadal takie samo, szczególnie silne na GSM 900 MHz.

(Insgesamt 250 Einträge)
Eigenes kostenloses Gästebuch starten
WebMart Homepage Tools